Recenzja Bisz (B.O.K.) - "Wilk chodnikowy" (Recenzja)

Bisz (B.O.K.) - "Wilk chodnikowy" (Recenzja)

Remulus  Duma Remulus Duma, 23:50:10, 25 wrzesień '12r.


Na fanów polskiego rapu w przeciągu ostatnich miesięcy spadło kilkanaście wyjątkowych krążków. Początkowo sporego szumu narobił album VNM’a czy Trzeciego Wymiaru, od których wielu słuchaczy się wręcz uzależniło. Podobną reakcję można było zauważyć przy premierze m.in. Kaliego, Grubsona, Slums Attack czy Pyskatego, którego "Pasja" nadal jest dla mnie pewnego rodzaju fenomenem. Wydawałoby się zatem, że 2012 jest rokiem wyjątkowych albumów i ciężko będzie je przebić. Okazało się jednak, że nie ma mocnych na Chodnikowego Wilka

Solowy projekt Bisza tak naprawdę nie potrzebował dużej promocji, by zachęcić słuchaczy do sprawdzenia materiału. Promowany zaledwie kilkoma video-singlami porwał ucho nie jednego fanatyka, tym samym wprowadził go w swój tajemniczy, wyjątkowy świat. Dopracowane, oryginalne klipy były tylko drobną namiastką tego, co siedzi w głowie artysty. Do tego fenomenalna, pomysłowa okładka, która graficznie przedstawiła, że to bez wątpienia będzie coś… innego: "Rozbudzając to, żołądek zasysa, zapach budzi moc, sierść, kark, noc w blask w górę wzrok". Chaos jaki zrodził się wokół tej produkcji zaskoczył pewnie nie jednego artystę, a być może nawet samego autora… 

"Wilk Chodnikowy" to zaledwie czternaście numerów, za które odpowiada grono jednych z najlepszych beatmakerów w kraju. Niespotykany, wyjątkowy klimat wykreował między innymi Oer, którego zagadkowy podkład w utworze "Zew" otwiera cały album. Równie zjawiskowy, hipnotyzujący bit zaoferowali Bob’Air i Złote Twarze, wprowadzając nas przy tym w inną przestrzeń. Relaksując, także zaskakując już nie tylko słuch, a nawet wyobraźnię: "Gramy swoją rzecz, wielką rzecz z rzeczy małych". Trochę bujającego klimatu na krążku dodał Brudny Wosk produkując między innymi jeden z bardziej popularnych i żywszych numerów z albumu "Jestem Bestią". Do tego wszystkiego lekko melancholijny podkład Nocnych Nagrań i uspokajające pianino wkomponowane w dzieło Pawbeats, kończące produkcję. Warstwa brzmieniowa albumu działa jak narkotyk. Powoli rozbudza, rozkręca się w środku, aż na końcu zwyczajnie uzależnia. 

Podkłady to pierwszy motyw albumu, który wprowadza słuchacza w świat poniekąd alternatywny. Dalszą ścieżkę buduje warstwa liryczna, która jest kolejnym elementem udowadniającym ogromny talent Bisza oraz jego zaskakujący intelekt. Artysta zadziwia już na starcie ciekawymi tytułami numerów, nawiązujących m.in. do wybitnego malarza "Pollock’a" czy też fascynującej powieści "Carrie". Tytuły to jednak tylko początek intrygującej wizji Bisza….: "Się nie pytaj tu o drogę, jesteś w klatce ziomku". 

Krążek charakteryzują przeróżne, motywujące historie przedstawione za pomocą specyficznych metafor i nawiązań. Tutaj chociażby interesujące "Trainspotting", przy którym nasila się rozmyślanie nad życiowym celem: "Życie to w jedną stronę pociąg, Ty ją wybierasz". Gdzie zaraz po jego indywidualnym obraniu "W Biegu" należy podążyć: "Najważniejsze dopiąć tu swego po to by nie mógł żaden pajac nigdy zadawać pytania czemu jestem królem swego świata". Trochę o miłości, tej straconej, zranionej i przypadkowej… "Zawleczki, nakrętki, kapsle". Trochę o bezradności, pomimo ogromnych chęci: "Czasem ciężko jest ludzi lubić, czasem zbyt łatwo się zmulić, zgubić" – "Niech Czas Stanie". I trochę zabaw słowem, przy których interpretacja może sięgać wysokich lotów: "Jestem głupiomądry, niech się mordy głowią"- "Głupiomądry". Nie zabrakło w tym wszystkich też emocjonalności, uczuć, które artysta przelał na papier. Ubierając je w słowa, które jednym słowem czynią specyficzną poezję: "Jestem ofiarą, która sama siebie składa w rymach szukam koryta, w którym osiądzie flow (…) Nigdy nie wiedziałem co jest poezją, próbuję tylko wytłumaczyć parę spraw". - "Banicja". 

Tak naprawdę można by wymienić każdy utwór, wyróżniając na nim niezwykłe podejście artysty do każdej zwrotki. Inteligentne, poruszające i skłaniające do refleksji wersy powodują, że obok albumu nie da się przejść obojętnie. Tak charyzmatyczna i wciągająca produkcja sprawia, iż czas staje w miejscu. Gdy się zorientujemy jesteśmy już przy ostatnim numerze, poczym wracamy na początek tracklisty… i tak w kółko. Nawet kilkakrotny odsłuch materiału w pełni nie otworzy drzwi do samego środka albumu, który skrywa w sobie dużo, bardzo dużo tajemnic. Po odsłuchu gwarantowana rozkminka, co też siedzi w tej głowie Bisza…: "Ten styl nie jest rewelacyjny, jest rewolucyjny". 


Autor: Patrycja Janas
Ocena: 10/10

Przeczytaj więcej artykułów