Recenzja Vixen - "Loco Tranquilo" (Recenzja)

Vixen - "Loco Tranquilo" (Recenzja)

Remulus  Duma Remulus Duma, 23:22:11, 21 marzec '15r.


To zabawne, że przychodzi mi recenzować kolejny krążek Vixena, a ja następny raz, zmuszony jestem pisać o tym 24 letnim raperze, jak o wschodzącej gwieździe polskiej sceny hip hop. To zgoła frustrujące, kiedy raz jeszcze muszę przedstawiać tego utalentowanego artystę praktycznie od zera. Bowiem, o ile Rozpalić Tłum było milowym kamieniem w jego karierze. To następna produkcja została, bezpardonowo puszczona w niebyt odbioru. 

Zepchnięta do rangi czegoś na wzór "zajebiste, ale nie rozumiem", bądź potraktowana jak legendy podziemia, tzn. te prawdzie legendy pokroju, Smarkiego, czyli na zasadzie "jasne, że słucham Smarkiego, tylko teraz zapomniałem tytułu". Jeśli ktoś ma wątpliwości, gdzie ja w ogóle meandruje, to już tłumaczę. "Rozchodzi" się mniej więcej o to, że po oficjalnym debiucie, Vixena wypadało po prostu znać. Krążek miał "jakiś" odbiór. Celowo użyłem takiego pejoratywnego określenia, bo w przypadku tego muzyka słowo "jakiś" jest czymś na wzór paradoksalnego-oksymoronu… można tak napisać? ;) Ponieważ, ten artysta nie jest tylko i wyłącznie "jakiś" jest wręcz wyjątkowy, niezwykły i przede wszystkim oryginalny. Szkoda, że poprzedni krążek, nie został kompletnie doceniony, gdyż, wg. mojego skromnego zdania była to jedna z najlepszych płyt 2012 roku, a chyba nie muszę nikomu przypominać, jakich krążków były onegdaj premiery. 

Wróćmy jednak do meritum, nad którym niewątpliwe należy się pochylić w tym artykule. Po wydaniu "fenomenalnie-niedocenionego", Konituum, raper wraca z nowym materiałem Loco Tranquilo. Produkcja ta jest wielopłaszczyznowa, tak w warstwie lirycznej, muzycznej, jaki i stylówce. Ta wielowątkowość nie jest cechą negatywną. Jej przyczyny powinniśmy szukać w samym tytule płyty, który bazuję na dualizmie i antagonizmach. Kto jeszcze nie dotarł do znaczenia krążka, bądź nie słuchał skitów niech jak najprędzej dowie się czegoś więcej o "Loco" i "Tranquilo", wiele, aspektów wówczas się wyjaśni. Z jednej strony mamy takie numery jak np. Alladyn, czy Country Boy, bangerowe i zaczepne. A z drugiej strony Mam nadzieję, że istnieje Eden stylowo osadzone w filozofii i refleksji charakterystycznej tylko dla Vixena. Czyli mamy kawałki reprezentujące dwa charaktery "Loco" i "Tranquilo". Niemniej dostajemy również takie utwory jak Ahooj, czy Taki Jaki Jestem ft. Buka, które nie pasują w jakiś sposób do konwencji krążka. Bowiem, nie są ani szaleńcze, ani ciche, są po prostu takie jak Vixen, czyli niepoprawnie optymistycznie, trochę zgorzkniałe notorycznymi rozczarowaniami, ale nadal radosne i pokazujące, że można. Zapomniałbym, oczywiście podtrzymuje, iż Vixen posiada najlepsze refreny w polskim rapie, jak nie w całej, polskiej muzyce rozrywkowej ostatnich paru dekad. Jego refreny wpadają w ucho, są przemyślane i co więcej posiadają linie melodyczną, która potwierdza, że refren nie znalazł się tam przypadkiem.

Na krążku oprócz w/w Buki, udzielił się Kuba Knap. Za realizację odpowiada Kasia Łopata. Mix i master to zasługa Zbyla. Za fenomenalne bity na całym krążku, oprócz rzecz jasna gospodarza odpowiadają: Zbylu, Snake, Nalef oraz Macios. Skrecze DJ Bulb. 

Ocena: 9 /10

Bartłomiej Woroń (RapDuma.pl, FB: Podziemnyrap,Krkrap

 

Przeczytaj więcej artykułów