Recenzja B.O.K - Labirynt Babel (Recenzja)

B.O.K - Labirynt Babel (Recenzja)

Remulus  Duma Remulus Duma, 18:12:18, 03 styczeń '15r.

Co można napisać o krążku, który tak mocno wzbija się na szczyty artyzmu, a przy okazji tak szybko ucieka poza ramy brzmienia i liryki? Logicznie rzecz biorąc, takiego albumu nie da się w żaden sposób sklasyfikować. Jeśli zaczniemy pisać o nim, jako o artystycznym wierzchołku ostatnich czasów w polskiej muzyce rozrywkowej, nie zaznaczając przy tym, że jest to rap, że jest to część kultury hiphopowej możemy liczyć się z tym, że każdy będzie chciał sobie rościć prawo do utożsamiania się z nim. Niemniej, jeśli ucieczka poza ramy, spowoduje, że ludzie zaczną inaczej patrzeć, ba inaczej słuchać rapu, może to być największe zwycięstwo polskiego hiphopu w całej historii. Może to doprowadzić do totalnego przebiegunowania wartości i spojrzenia opinii publicznej na tę muzykę. Wszystko to możemy zawdzięczać B.O.K. i jego nowemu wydawnictwu o niebanalnym tytule Labirynt Babel. 

Krążek jest mocno zmetaforyzowanym, ale jakże obrazowym krzykiem młodego pokolenia na zaistniały stan rzeczy. To sprzeciw wobec obrazu współczesnego świata. LB jest również podróżą po meandrach ludzkiej psychiki i percepcji. Tak, najprawdopodobniej bym napisał, gdybym tylko siedział w marketingowym sztabie Aptaunu i szykowałbym krótką notkę dotyczącą nachodzącego albumu. Niemniej, że jest to recenzja, to powstrzymam się od sugerowania Wam, o czym jest krążek, bo przecież każdy ma prawo do interpretacji na swój własny, indywidualny sposób, a ten majstersztyk można chyba interpretować na wiele różnych i skomplikowanych dróg. Osobiście pragnę zwrócić uwagę na 2 aspekty, może to dziwne, że przy tak rozbudowanej i metaforycznej produkcji skupiam się tylko na duecie świetnie współbrzmiących i współgrających ze sobą organów. Jak to mówią geniusz tkwi w prostocie, co więcej może tytuł i umiejscowienie ostatniego kawałka na krążku nie są przypadkowe? Pierwszą składową sukcesu Labiryntu jest bezsprzecznie liryka i styl rapowania Bisza. Słychać, że z płyty na płytę bydgoski raper, co raz więcej eksperymentuje z flow. Zabawa słowem, metafory, składanie wersów w jego wykonaniu brzmią czasami, jakby rzeczywiście był "świętym szalańcem". Bowiem takie teksty mogą powstawać tylko przez boskie natchnienie, opętanie przez diabła, albo przez otwartość umysłu wymieszaną z przerażającym geniuszem ;) 

Tak, czy inaczej, kiedyś w podręcznikach do J. polskiego dla szkół średnich drukowano teksty Eldoki, dziś pora na to, aby do podręczników zawitał nie kto inny, jak właśnie Bisz. Jeśli chodzi o drugi składnik, który sprawił, że najnowszy krążek B.O.K. jest czymś więcej, aniżeli tylko kolejnym, inteligenckim, niszowym krążkiem to jest nim warstwa muzyczna. Nie jestem sobie nawet w stanie wyobrazić, jaki ogrom pracy myśleli włożyć w brzmienie tego krążka wszyscy członkowie grupy. Ile pomysłów, ciekawych rozwiązań oraz dźwięków musiało kotłować się w głowie Oera? Kay z pewnością nagrał niezliczone partie klawiszy, abyśmy mogli usłyszeć taki właśnie efekt. Marcin Bartyna (gitara) oraz Michał "Bromba" Lutrzykowski (gitara basowa) musieli spędzić wiele godzin na tworzeniu linii melodycznych, które brzmią bardzo skomplikowanie. Arkadiusz "Pestka" Wiśniewski (perkusja) z pewnością odbębnił kawał dobrej roboty, a Łukaszowi "Syluchowi" Sylwestrzakowi (skrzypce), po tylu godzinach gry, z pewnością, co raz bliżej do Lindsey Stirling. Wszystko, co wyżej opisałem składa się na brzmienie tego krążka. Brzmi chaotycznie, niepoukładanie, jeśli do tego dołożymy teksty Bisza brzmiące jak połączenie mantry z szaleńczymi inkantacjami otrzymujemy najlepszą płytę hip hopową ostatnich lat, jeśli nie najlepszą. 

Ocena: 10/10

Bartłomiej Woroń (RapDuma.pl, FB: Podziemnyrap,Krkrap

Nikt jeszcze nie skomentował tego produktu.

Napisz komentarz

Login:
Email:
Wiadomość:

Przeczytaj więcej artykułów