Felieton Sztucznie napompowana afera, czyli finał WBW

Sztucznie napompowana afera, czyli finał WBW

Remulus  Duma Remulus Duma, 22:37:55, 30 listopad '15r.

Ostatnio Internet huczy od sobotnich wydarzeń podczas finału Wielkiej Bitwy Warszawskiej. Dla niezorientowanych: podczas dogrywki w rundzie grupowej Jury w składzie Dolar, Flint, Czeski zdecydowało, że ze składu Edzio, Filipek i Babinci odpadnie... Filipek. 

Osobiście w ogóle nie rozumiem fenomenu Filipka, uważam go za średniego rapera z dość typowymi punchami, które potrafi złożyć większość dobrych zawodników w Polsce i chociażby Penx, Oxon, Białas czy Solar nie mieliby problemu, by poskładać w równie dobrym stylu, a może nawet i lepiej. Chociaż "na wolno" daje radę - nie przekonuje mnie do siebie.

Z Filipkiem jest podobnie jak z Quebonafide jakiś czas temu. Jego psychofani nie pozwolą powiedzieć na swojego idola złego słowa, choćby zgadzał się z nim nawet sam "obrażany". Z ciekawości włączyłem powód tej wielkiej facebookowej przepychanki i stwierdzam, że jury miało bardzo trudne zadanie. Babinci, o którym wcześniej nie słyszałem, poleciał całkiem standardowo, Edzio miał może jedno porządne wejście, a Filipek rzucił kilka ciekawych punchy. Raziło mnie trochę po oczach i uszach, że podczas tej bitwy zawiązała się koalicja na linii Edzio - Filipek przeciwko Babinciemu. Rozumiem, że to kumple i robią płytę o jakże wygórowanej nazwie "Płyta dekady", ale Panowie, dwóch na jednego? Trochę się nie godzi na zawodników z takim rozgłosem.

Legenda polskich bitew, Duże Pe po całym wydarzeniu napisał "Dobrego zawodnika poznasz po tym jak wygrywa. Wielkiego - po tym jak z honorem przyjmuje swoją porażkę...". Prawdziwe. Po sobotniej imprezie stwierdzam, że Filipek kompletnie nie potrafi przegrywać i wątpię, by ktoś (oprócz jego zagorzałych fanów oczywiście) nie pomyślał inaczej chociaż przez sekundę. Werdykt jury pozostawiam do oceny innym, bo osobiście uważam, że polski freestyle skończył się chwilę po 2009. roku, więc zostałbym zlinczowany. 

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że Filipek zamiast zachować się jak na renomowanego gracza przystało, przyjąć porażkę i wyskoczyć na free po całej imprezie lub nawet nagrać diss i pokazać, że to jednak on powinien przejść - obraził się na cały świat i zaczął wszystko od posta na Facebooku. Jednak moje stwierdzenie, że raperzy częściej zaczepiają w sieci niż w zwrotkach sprawdza się cały czas... 

Słabym zagraniem jury było odpowiadanie na zarzuty przekupienia jak i tłumaczenie swojego wyboru. Po co? Przecież to osoby bardzo dobrze znane w polskim światku bitew, które znają się na tym, co robią i zdecydowali tak, jak uważali. Wyobrażacie sobie, by np. Te-Tris tłumaczył się ze swoich wyborów podczas WBW 2009 przed gronem spiętych psychofanów gościa, który odpadł? Trochę bez sensu, klamka już dawno zapadała. 

Cała ta afera wokół wyniku Wielkiej Bitwy Warszawskiej została sztucznie napompowana przez "poszkodowanego", jego kumpli i fanów. Nie bójmy się tego stwierdzenia, tak jest. Jedyne, czym można podsumować cały ten artykuł jak i zachowanie Filipka to jedno, bardzo proste zdanie. Więcej pokory. 

Autor: Igor Wiśniewski

Nikt jeszcze nie skomentował tego produktu.

Napisz komentarz

Login:
Email:
Wiadomość:

Przeczytaj więcej artykułów