Felieton Horrorcore to nie tylko Słoń (Felieton)

Horrorcore to nie tylko Słoń (Felieton)

Remulus  Duma Remulus Duma, 23:12:42, 14 grudzień '15r.


"Dla nich horrorcore Słoń/Mikser pół na pół,/Nie kumają że horrorcore jest podgatunkiem rapu" - tak nawinął na swoim albumie pt. "Oko" Opał, reprezentant Brain Dead Familii, stale współpracujący z producentem nieszablonowych bitów, Phoniciem, z którym niedawno połączył siły pod nazwą WilkoŁaki. Polska scena horrorcore'u kojarzona jest głównie ze wspomnianymi wyżej Słoniem i Mikserem, twórcami doskonale znanych "Demonologii", niestety prawda jest taka, że pomimo kilku ciekawych graczy, rzeczywiście, do szerszego grona przebił się głównie duet z Poznania. 

Polski horrorcore istnieje praktycznie od początku. W Stanach mają Necro czy Vinniego Paza, a w kraju nad Wisłą były to takie zespoły jak chociażby, kultowy już, Nagły Atak Spawacza czy Kaliber 44. Sam podgatunek, choć ciekawy, nie przykuwa większej uwagi słuchaczy, a raperzy, którzy tworzą ten nurt często wzorują (a raczej kopiują) stylówkę Słonia lub nie mają jej w ogóle i nawijają o flakach tylko po to, by o nich nawijać, bez polotu i fantazji. Całe szczęście, pomimo takiego stanu rzeczy, jest kilku godnych uwagi zawodników, o których warto wspomnieć.

Pierwszym, o którym musiałem wspomnieć, jest nie kto inny jak Opał. Wspomniałem o nim już na samym początku. Dlaczego? Wydał mi się najbardziej oryginalnym z młodych raperów, którzy udzielają się na scenie tworząc horrorcore. To, co nazwał wraz z Phoniciem "Kiczcorem" to coś, co rozłoży na łopatki każdego, kto docenia kreatywność i nie boi się dziwnych połączeń. Nietypowe bity i głos Opała, który często jest określany jako niedojrzały i piskliwy świetnie komponują się ze sobą, dzięki czemu albumy, które ukazały się (i ukażą) pod szyldem wytwórni Słonia, Brain Dead Familii koniecznie będą musiały kiedyś zagościć na półkach większego grona słuchaczy. Życzę im tego.



Chory Szpital, czyli BarthazZ i Bonczek to duet, który niestety zawiesił swoją działalność na rzecz solowych projektów, ale mogę zapewnić, że nie próżnują. Ciekawy dobór bitów, który pozwala im na poszerzanie horyzontów, dzięki czemu możemy usłyszeć bardzo dobre wokale, niekoniecznie rapowe. Miło posłuchać jak pod jakiś ostrzejszy bit, raper trochę się powkurwia, a następnie wejdzie inny typ, który trochę się podrze wywołując wrażenie, że za chwile dostaniesz gitarą w głowę lub zaczniesz tańczyć pogo sam ze sobą. Trochę przesadzam, ale wiecie, o co chodzi. BarthazZ z Bonczkiem jednak zadbali o to, by nie tylko z tym kojarzyła się ich muzyka. Gdy chcą, potrafią spuścić z tonu, nawinąć spokojnie lub znów dobrać takiego gościa na refren, że słuchacz całkowicie może się odprężyć. Najlepszym przykładem na ten drugi wariant będzie zremixowany przez Bob Aira numer "Styl" z gościnnym udziałem Rzeźnika. Jestem pewny, że jeszcze nie raz będą mieli okazję zaskoczyć nas swoją muzyką. Dobrą wiadomością może być to, że na początku przyszłego roku ma się ukazać fizyczne wydanie krążka "Ciężkie Szpitalne Brzmienie".



Młody Goh, NRW a.k.a Nerwus oraz DJ Gensty, czyli Stygmat. Mocne, charakterystyczne wokale, położone na oldschoolowych bitach, świetne połączenie. Choć najbardziej z horrorcorem kojarzy mi się tutaj przede wszystkim wokal Młodego Goha, klimat, który chłopakom udało się stworzyć nie pozwolił mi wspomnieć tylko o nim. Nie jest to tak innowacyjne jak Opał z Phoniciem, nie ma wielkiego zróżnicowania, ale jest to ekipa godna uwagi. Przyspieszenia niezłe, charyzma ponad skalą. Jesteśmy dopiero przy trzeciej grupie, a już widać zróżnicowanie całego podgatunku.



A skoro już mowa o charyzmie... Wara. Ten młody raper z Wrocławia to czysta definicja charyzmy i chorego beretu. Niebanalne, charakterystyczne flow, ciekawe punche i ciekawa stylówka pozwala śmiało twierdzić, że kiedyś będzie o nim głośno. Jego wszechstronne umiejętności pozwalają na odnalezieniu się na wielu podkładach, a dzięki takim numerom jak "WiTCHCRAFT" sprawia, że czekam na kolaborację z zespołami pokroju Dope D.O.D. czy Hollywood Undead. Górnolotne, ale nie zapominajmy, że już nie takie kolaboracje widzieliśmy. Oby kiedyś miał taką szansę, bo zasługuje na wybicie się. Warto wspomnieć, że Wara aktualnie pracuje nad płytą, która zostanie wydana sumptem Brain Dead Familii. Jak zdradził sam autor, premiera przewidywana jest na pierwszy kwartał przyszłego roku. Krążek ma się nazywać "HORRORLAND", a na jego zawartość składać ma się około dwunastu utworów.



Jak widać, sama scena polskiego horrorcore'u jest ciekawsza i bardziej zróżnicowana niż połowa mainstreamu. Szkoda, że tacy raperzy jak ci, o których wspomniałem nie mają siły przebicia i słyszy o nich bardzo mały krąg osób. Dobrze, że chłopaki łączą siły i próbują promować ten podgatunek jak się da, bo jest naprawdę warty uwagi. Wszystkich nienasyconych po przeczytaniu tego artykułu odsyłam na stronę www.horrorcore.pl, na której znajdziecie dyskografie oraz biografie wielu raperów związanych z polskim horrorem.

Autor: Igor Wiśniewski

Przeczytaj więcej artykułów